Jak astronauci radzą sobie w mikrograwitacji na ISS z podstawowymi czynnościami fizjologicznymi?

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) to laboratorium warte ponad 150 miliardów dolarów, pędzące nad naszymi głowami z prędkością 28 000 kilometrów na godzinę. Dla przebywających tam astronautów nie jest to jednak tylko sterylna placówka badawcza, ale przede wszystkim dom, w którym prawa fizyki wywracają codzienność do góry nogami. W środowisku mikrograwitacji, gdzie pojęcie góry i dołu praktycznie nie istnieje, najbardziej prozaiczne czynności – jak mycie zębów, jedzenie obiadu czy korzystanie z toalety – stają się wyzwaniami inżynieryjnymi najwyższej próby. To, co dla nas na Ziemi jest odruchem, tam wymaga precyzyjnej procedury i wsparcia technologii, która kosztuje miliony dolarów.

Kosmiczna toaleta, czyli odkurzacz za 23 miliony dolarów

Najczęściej zadawane pytanie, jakie słyszą astronauci po powrocie na Ziemię, wcale nie dotyczy widoku czarnych dziur, lecz tego, jak załatwia się potrzeby fizjologiczne w stanie nieważkości. Na Ziemi grawitacja wykonuje za nas większość pracy, kierując odpady tam, gdzie ich miejsce. Na ISS brak tej siły sprawia, że płyny i ciała stałe po prostu unosiłyby się w powietrzu, co stanowiłoby gigantyczne zagrożenie biologiczne i techniczne. Rozwiązaniem jest zaawansowany system podciśnieniowy. Nowoczesna toaleta UWMS (Universal Waste Management System), zainstalowana niedawno na stacji, działa w zasadzie jak bardzo precyzyjny, cichy odkurzacz.

Astronauci muszą dosłownie przypiąć się do sedesu za pomocą specjalnych uchwytów na nogi i pasów, aby nie odlecieć w trakcie procesu. W przypadku oddawania moczu korzystają z gumowego węża zakończonego lejkiem (osobnym dla kobiet i mężczyzn), który zasysa płyn bezpośrednio do systemu odzyskiwania wody. Ciała stałe trafiają do osobnego zbiornika, gdzie są natychmiast izolowane i osuszane. NASA nie marnuje jednak niczego, co da się przetworzyć. Dzięki systemowi ECLSS (Environmental Control and Life Support System), około 93% wody na stacji – w tym mocz i wilgoć z oddechu – jest filtrowane, destylowane i zamieniane z powrotem w wodę pitną. Jak mawiają astronauci: dzisiejsza kawa to jutrzejsza kawa.

Prysznic, którego nie ma – higiena w kroplach

Zapomnijcie o gorącej kąpieli czy długim prysznicu po ciężkim dniu pracy. W mikrograwitacji woda nie spływa po ciele, lecz formuje się w duże, galaretowate kule, które przyklejają się do skóry lub swobodnie dryfują, grożąc zalaniem wrażliwej elektroniki lub uduszeniem astronauty, jeśli taka bańka osiądzie na jego twarzy. Higiena osobista na ISS opiera się na metodzie „bezspłukiwania”. Astronauci używają specjalnych dozowników z wodą i mydłem, które nie wymaga płukania. Niewielką ilość płynu nanosi się na skórę, a następnie wyciera ręcznikiem.

Mycie włosów to jeszcze większa ekwilibrystyka. Astronautki, takie jak Karen Nyberg, udostępniały nagrania pokazujące ten proces: polega on na wmasowywaniu kropel wody i szamponu bez spłukiwania w pasma włosów, a następnie „wyczesywaniu” brudu. Co ciekawe, woda, która paruje z mokrych włosów i ciał po takim myciu, nie marnuje się. Zostaje wyłapana przez systemy klimatyzacyjne, skroplona i przekazana do wspomnianego wcześniej systemu uzdatniania. Nawet pot z intensywnych treningów fizycznych ostatecznie trafia do kubków załogi jako czysta woda H2O.

Smak w kosmosie i walka z okruchami

Jedzenie na ISS to nie tylko kwestia kalorii, ale i psychologii. Jednak fizjologia płynów w organizmie sprawia, że posiłki smakują tam inaczej. W warunkach ziemskich grawitacja ściąga płyny ustrojowe w dół, ku nogom. W kosmosie płyny te przemieszczają się w stronę głowy, powodując tzw. efekt „twarzy księżycowej” (puffy face) i obrzęk śluzówki nosa. Efekt jest podobny do silnego kataru – astronauci tracą znaczną część zmysłu smaku i węchu. Dlatego na stacji ogromną popularnością cieszą się ostre przyprawy, sos sriracha i chrzan, które pozwalają poczuć jakikolwiek aromat potraw.

Logistyka posiłków wyklucza produkty, które generują okruchy. Chleb jest na wagę złota, ale niemal go nie ma – zamiast niego używa się tortilli. Dlaczego? Ponieważ okruchy chleba nie opadają na talerz, lecz unoszą się w powietrzu, mogąc trafić do oczu astronautów lub zablokować filtry powietrza. Sól i pieprz nie występują w formie sypkiej, lecz jako roztwory w płynie. Każdy posiłek jest starannie zapakowany w próżniowe saszetki, a jedzenie często ma konsystencję gęstych past lub gulaszów, które „trzymają się” łyżki dzięki napięciu powierzchniowemu. To fascynujący przykład tego, jak fizyka cieczy zastępuje nam grawitację w codziennym przetrwaniu.

Sen w pionie i strach przed własnym oddechem

Kiedy nadchodzi czas odpoczynku, astronauci nie kładą się do łóżek w tradycyjnym sensie. W stanie nieważkości nie ma znaczenia, czy śpisz pionowo, czy poziomo – Twoje ciało i tak nie czuje nacisku na materac. Załoga sypia w małych kabinach wielkości budki telefonicznej, wewnątrz specjalnych śpiworów przytwierdzonych do ścian. Przypięcie jest kluczowe; bez niego astronauta mógłby dryfować po stacji i uderzać w sprzęt lub kolegów z załogi. Choć brak nacisku na kręgosłup jest zbawienny dla pleców (astronauci „rosną” w kosmosie o kilka centymetrów), spanie w mikrograwitacji ma swoje mroczne strony.

Największym wrogiem śpiącego astronauty jest dwutlenek węgla. Na Ziemi wydychane ciepłe powietrze unosi się do góry dzięki konwekcji. W kosmosie tak się nie dzieje. Bez odpowiedniej wentylacji wokół głowy śpiącego może wytworzyć się „bańka” wydychanego CO2, co prowadzi do niedotlenienia, silnych bólów głowy, a w skrajnych przypadkach do uduszenia. Dlatego w kabinach sypialnych wentylatory muszą pracować bez przerwy, wymuszając obieg powietrza. Szum tych urządzeń jest stałym elementem krajobrazu dźwiękowego ISS, do którego załoga musi się przyzwyczaić, używając często zatyczek do uszu.

Ciało, które zapomina o grawitacji

Długotrwałe przebywanie na orbicie to dla organizmu ogromny stres. Bez konieczności dźwigania własnego ciężaru, mięśnie i kości zaczynają zanikać. Organizm uznaje, że utrzymywanie gęstej struktury kostnej jest energetycznie nieopłacalne. Aby przeciwdziałać osteoporozie kosmicznej, astronauci muszą ćwiczyć co najmniej dwie godziny dziennie na specjalistycznych maszynach. Używają bieżni T2 (do której są przypięci elastycznymi linami) oraz urządzenia ARED, które za pomocą tłoków próżniowych symuluje podnoszenie ciężarów. Bez tego po powrocie na Ziemię ich kości byłyby tak kruche, że mogłyby pękać przy zwykłym chodzeniu.

Pojawiają się też problemy ze wzrokiem, znane jako zespół SANS (Space-Associated Neuro-ocular Syndrome). Ciśnienie płynów w czaszce uciska gałki oczne, zmieniając ich kształt i pogarszając ostrość widzenia. To jeden z najpoważniejszych problemów medycznych, z którymi mierzą się agencje kosmiczne w kontekście planowanych misji na Marsa. Codzienność na ISS to zatem nieustanna walka o zachowanie ziemskiej sprawności w środowisku, które robi wszystko, by nas tej sprawności pozbawić. Każda czynność, od mycia rąk po sen, jest świadomym aktem dyscypliny i triumfem technologii nad surowymi warunkami próżni.

FAQ

Jak astronauci myją zęby, skoro nie mogą wypluć pasty do zlewu?

Astronauci używają jadalnej pasty do zębów lub po prostu połykają tę zwykłą po umyciu. Wyplucie płynu do zlewu jest niemożliwe, bo woda by nie spłynęła, lecz stworzyła dryfującą, niebezpieczną kulę.

Czy w kosmosie można płakać?

W kosmosie można wytwarzać łzy, ale one nie spływają po policzkach. Zamiast tego formują się w dużą bańkę wokół oka, co może być bolesne i niebezpieczne, ponieważ utrudnia widzenie i oddychanie.

Co dzieje się z odpadami stałymi z toalety na ISS?

Odpady stałe są gromadzone w specjalnych pojemnikach, które po zapełnieniu trafiają do statków transportowych. Podczas powrotu w atmosferę Ziemi, statki te spalają się, a wraz z nimi wszystkie kosmiczne śmieci.

Dlaczego astronauci nie jedzą chleba na stacji kosmicznej?

Chleb generuje okruchy, które w mikrograwitacji unoszą się wszędzie. Mogą one zostać wciągnięte do płuc astronauty lub uszkodzić czułe instrumenty pokładowe, dlatego zastępuje się go bezpieczniejszą tortillą.

Jak radzą sobie z potrzebą prysznica po treningu?

Zamiast prysznica astronauci używają wilgotnych ręczników nasączonych mydłem bez spłukiwania. Cały pot i wilgoć są odzyskiwane przez systemy klimatyzacji i przetwarzane na wodę pitną dla załogi.

Treści publikowane na stronie mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią porady prawnej, medycznej, finansowej ani żadnej innej. Przed podjęciem wiążącej decyzji skonsultuj się ze specjalistą w danej dziedzinie. Zobacz pełne zastrzeżenia.

Zostawisz coś po sobie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Powiązane treści

Reklamaspot_img

Najnowsze treści